Błękitny Wieloryb? To tylko Twój łeb #niepasujetu

Błękitny Wieloryb? To tylko Twój łeb #niepasujetu

with Brak komentarzy

Może z takim tytułem mi się wpis wypozycjonuje. Hehe. W każdym razie pomyślałem, że „błękitny wieloryb” będzie dobrym punktem wyjściowym dla tego, co chcę napisać.

Selekcja naturalna to chyba najsprawiedliwsze zjawisko w naszym świecie. Ja co prawda uważam, że Bóg po pierwsze istnieje, a po drugie jest sprawiedliwy. Należę również do tych (według niektórych) naiwniaków wierzących w karmę. Nie każdemu mogą jednak takie poglądy odpowiadać. Zostańmy więc przy wspomnianej selekcji jako najsprawiedliwszym narzędziu odnoszącym się do jestestwa ludzkiego.

 

Podobno setki młodych osób padło już ofiarą gry o nazwie Błękitny Wieloryb. Ot, rozchwiany emocjonalnie małolat, który zapewne idealnie nadawałby się na bohatera jakiegoś słabego filmu dla wczutej młodzieży – np. filmu w stylu „Sali Samobójców” – znajduje w sieci mentora i ulega jego wpływowi. Guru gry Błękitny Wieloryb podsuwa mu kolejne zadania. Takie dziwne, których żadna osoba o zdrowych zmysłach by nie wykonywała, bo: „Weee się jebnij, typie, cooo?”. Ostatecznie strzela ktoś sobie samobója i…

 

– Sprawiedliwości stało się zadość! – krzyczy triumfalnie selekcja naturalna.

 

błękitny wieloryb

 

Błękitny Wieloryb to jedno. Mechanizm ma dość prosty i śmiertelny w skutkach. Los jego ofiar to nic śmiesznego, choć wielu na pewno bawi to, jak łatwo ktoś daje się wciągnąć w irracjonalną gierkę, myśląc sobie: „Debil dał się zabić. Dobrze mu tak”. I jeżeli tak Cię to śmieszy, to możesz śmiało spojrzeć w lustro i zaśmiać się sam z siebie, bo…

 

Błękitny Wieloryb jest w Twojej głowie

 

…bo prawdopodobnie w taką właśnie gierkę grasz codziennie. Ten błękitny wieloryb pływa w Twojej głowie. Nazywamy go wszyscy jednak trochę inaczej, a mianowicie: lęk.

 

W czasach – dla jednych zamierzchłych, dla drugich zaś niekoniecznie – gdy spożywałem alkohol w towarzystwie i spożywałem go w ogóle, często piłem na odwagę. Inni też.

 

– Pa! Walnę setę i idę do niej zagadać! – mówiłem ja czy mój kolega, gdy namierzyliśmy fajną laskę. Teksty w stylu „Patrz, też tak umiem! Potrzymaj mi piwo” też wchodziły w grę. Podobnie jak picie dla zagłuszenia nerwów, rozładowanie napięcia i tremy… Zalewałem swojego wieloryba i miałem spokój.

 

To oczywiście jedna z metod i broń Boże nie chcę tutaj robić wykładów o zgubnych skutkach picia, ani o piciu w ogóle. Nie o to biega. Chcę jednak pokazać, że taki błękitny wieloryb istnieje w umyśle każdego… No dobra – większości z nas, bo jestem wrogiem uogólniania (choć czasem mi się zdarza).

 

błękitny wieloryb
Blue whale. Błękitny wieloryb – gra, której zasady są śmiertelne w skutkach. Zbiera żniwo, żerując na młodych ludziach rozchwianych emocjonalnie i pragnących bycia zauważonymi

 

To właśnie lęk. Przed publicznym wystąpieniem, przed zagadaniem do chłopaka lub dziewczyny, przed zmianami w swoim życiu, przed odpowiedzialnością, przed powiedzeniem prawdy, przed oceną, przed krytyką, przed… Oj, masa przykładów by się znalazła. Myślę, że jakieś osiem, ale odwrócone o 90 stopni.

 

Ten twój osobisty płetwal codziennie podsuwa ci zadania. Zwykle je wykonujesz. Np.:

 

  1. Nie przepraszaj – zwal winę na nią/niego. Przecież boisz się krytyki.
  2. Dowal sąsiadowi lub koledze. Bo co, jeśli będzie miał lepiej od Ciebie?
  3. Pozwól koledze do niej zagadać. Boisz się przecież, że Ciebie odrzuci.
  4. Nie mów tego, co przeczytałeś i wiesz. Jeszcze coś przekręcisz.
  5. Boisz się coś zrobić? Napij się. Naćpaj.
  6. Udawaj kogoś, kim nie jesteś. Przecież prawdziwego Ciebie mogą nie zaakceptować.
  7. Nie przyznawaj się do swoich przekonań. Jeszcze Cię wyśmieją.
  8. Uśmiechnij się do niego. Nie cierpisz go, ale się uśmiechnij.
  9. Sprawdź, co robi. Może Cię zdradza?
  10. Zostań w domu i zostaw te ćwiczenia. Jeszcze cię wyśmieją, jak zaczniesz biegać ulicami.

 

I tak dalej. I tak dalej. Aż w końcu twój błękitny wieloryb powie Ci: „Zabij się. Boisz się przecież żyć”.

 

#niepasujetu Nienawidzę Cię. Jesteś mi potrzebny