#niepasujetu Nienawidzę Cię. Jesteś mi potrzebny

#niepasujetu Nienawidzę Cię. Jesteś mi potrzebny

with Brak komentarzy

– Ty ku…o, zamknij już mordę! – rzekł sąsiad z góry do swej małżonki, po czym trzasnął drzwiami. I tak co jakieś kilka dni albo kilkudniowym ciągiem z przerwami obdarowuje ją epitetami zamiast kwiatów. Ona niekiedy, nie pozostając dłużną, wydziera się na niego w podobnym tonie.

Mieszkają razem. Nie wiem, jak długo, bo sam rezyduję tutaj od listopada 2016 roku. Właściciele wynajmowanego przeze mnie kwadratu twierdzą, że kawał czasu, ponieważ pytali, czy nie dokuczają mi i mojej partnerce te krzyki.

Kiedyś się pobrali. To znaczy sąsiedzi, chociaż właściciele też. W każdym razie ci pierwsi z dziećmi nie mieszkają, choć nie wiem, czy ich nie mają.

I tak sobie żyją jak przysłowiowy pies z kotem. Nienawidzą się. Coś na tym zbudowali i budują wciąż. Sąsiad czasami aż rzyga tą nienawiścią, a pomaga mu w tym wypity alkohol. Potwierdza przesłanie reklamy, która głosiła, że są takie rzeczy, których nie da się wyrazić słowami. Czy tam, że jeden gest wyraża więcej niż tysiąc słów. Jakoś tak to leciało – „łorewa”… Nienawidzę Cię. Jesteś mi potrzebny

 

Kiedyś usłyszałem przepis na to, jak zyskać przyjaciela: znaleźć sobie osobę, o której wspólnie powiecie: „Nienawidzę jej”.

Był to oczywiście jeden ze składników przepisu. Szczególnie jednak przykuł moją uwagę i wydał się mi kluczowym. Wydaje mi się, że najłatwiej go zdobyć, bo o jakieś zaufanie trzeba się długo starać, rozmowa zabiera sporo czasu… A tutaj proszę – obierz cel i… pal!

Innego dnia wracałem ze znajomą z pracy z materiału. Tak sobie dyskutowaliśmy o obcokrajowcach i ich zachowaniach względem Polaków. Doszliśmy oczywiście do wniosków, że Murzyni to lenie, Turki to cwane po…by, ciapate to gwałciciele-zamachowcy, Żydzi to krętacze i skąpcy…

 

 

Zauważyłem, że nienawiść jest nam potrzebna. Pozwala tworzyć wspólnoty, działać, osiągać sukcesy. Łatwiej wpada się na pomysł, jak kogoś skrzywdzić, niż jak komuś pomóc. Jak przekręcić znienawidzonego szefa/wykładowcę/nauczyciela/urzędnika, aniżeli współpracować i pomóc sobie wzajemnie. Żyć w związku takim, jak moi sąsiedzi na górze, bo… jak żyć, jakby było spokojnie? Gdy nie miałbym kogo nienawidzić?

Żeby nie było, to ze wspomnianą koleżanką rozmawialiśmy również o naszych rodakach. O potrzebie nienawiści w dzisiejszych czasach, a więc i o tym, jak ci rodacy ukierunkowują to uczucie na wspomnianych wcześniej „obcych”. O modzie na patriotyzm i chęci lania wszystkiego, co odmienne, bo przecież: „Ja jestem wielki Polak, który pamięta o historii (chociaż nie miał na nią wpływu i jej nie zna, bo ledwo prześlizgiwał się z historii w szkole, ale przecież Wyklęci!), będę bronił kraju (zwykle ogranicza się do osiedla), a jak ktoś ma odmienne poglądy to jest za nimi, nie za nami!”.


Można na nienawiści coś zbudować? Można.

Ktoś nawet wywęszył dobry biznes i już czapki czy skarpetki robią z hasłem „Śmierć wrogom Ojczyzny”.  Jakiś czas temu w Horodnianach grupa pseudokibiców Śląska Wrocław zrobiła nawet partyzantkę na portugalskiego okupanta pod postacią Biedronki. Najśmieszniejsze jednak w tym wszystkim jest, kiedy ten patriota po pijaku wcina tureckiego kebaba.

 

http://www.wspolczesna.pl/wiadomosci/powiat-bialostocki/a/horodniany-napad-kiboli-slaska-na-biedronke-19-osob-zatrzymanych-wideo,11855434/

 

I gdyby ich wszystkich nie było i nie wzbudzaliby mojej niechęci, nie miałbym dzisiaj o czym pisać.

nienadziwę